poniedziałek, 5 grudnia 2011

Kalendarz adwentowy

Święta tuż, tuż...
W sklepach półki uginają się od wszelakich dekoracji i ozdób Bożonarodzeniowych. Ja bym wykupiła połowę świątecznego asortymentu :) a najchętniej wszystko :) Ponieważ jednak jakieś tam zdolności manualne mam, drobne dekoracje świąteczne wykonuję sama, ale niestety nie umiem szyć. Choć już pomału nachodzi mnie ochota na zakupienie maszyny do szycia i popróbowanie się z "krawiectwem".
Na niektórych blogach widziałam wielkanocne zające, lalki i anioły uszyte z materiału. Sama bym nie umiała tego zrobić, więc zakupiłam podobny kalendarz adwentowy:

poniedziałek, 21 listopada 2011

Ot szafka...

Od zawsze miałam skłonności do zbieractwa wszelakiego. Zbierałam historyjki od gum Donald i Turbo, nalepki różnorakie, złotka (a raczej sreberka) od czekolad (ale tylko te wytłaczane ;) ), znaczki, pocztówki, krzemienie i wiele innych różności. Po dziś dzień oczywiście skłonność ta kwitnie, teraz jednak zbiory mają trochę inny charakter :) Teraz gromadzę rzeczy, które NA PEWNO kiedyś do CZEGOŚ wykorzystam ;D
Szafka jest jedną z takich rzeczy. Gdy ją zobaczyłam wiedziałam, że musi być moja. No i jest. Mąż kupił w prezencie :)



Mam zamiar wykorzystać ją jako przybornik na nici do haftów i wszelkich rzeczy z szyciem związanych, o ile uda mi się pozbyć pleśni z jej środka ;/
Nie znam żadnych skutecznych metod na walkę z pleśnią na drewnie, bo nigdy mi nic nie pleśniało w domu. Mam tylko nadzieję, że uda się to paskudztwo zwalczyć za 1 razem i nie trzeba będzie co jakiś czas smarować tego jakimś badziewiem.
Trzeba być dobrej myśli ;)



czwartek, 17 listopada 2011

Worek

Od kilkunastu tygodni, sukcesywnie, zabrałam się za kończenie słoneczników. Ponieważ jak większość blogowiczów, cierpię na brak czasu, haftuję w porze drzemek Małek i wieczorami, gdy już idzie spać na noc.
Haft robiłam DMC, a tło Ariadną. Niestety brakło mi muliny i o ile DMC można by było jeszcze jakoś zamówić na miejscu, o tyle Ariadnę można dostać tylko z Polski. Mam więc przymusową przerwę, bo czekam na dostawę...
Wymyśliłam więc, że zrobię Lawendowy woreczek, który kiedyś kupiłam w Charity Shopie.
Wszystkie elementy były dołączone, łącznie z lawendą, którą wsypuje się do środka.





czwartek, 29 września 2011

Mijają dni...

I tak w zasadzie mijają dni i nim się obejrzałam, mamy jesień... Piękna i dość fotogeniczna pora roku.
Praktycznie codziennie przybywa mi zdjęć, niedługo zawalę nimi cały dysk w komputerze, bo nie wiedzieć czemu robię po kilka podobnych ujęć (bo któreś pewnie będzie dobre), a potem mi szkoda skasować i w efekcie mam np. po 5 zdjęć tej samej kaczki, czy krajobrazu z tego samego miejsca z tym samym światłem :)


A oto dzisiejszy wschód słońca:

niedziela, 28 sierpnia 2011

Pewnej niedzieli...

Jak to dobrze, że czasem wychodzi słońce i przestaje padać deszcz :) wtedy można zwiedzić co nieco okolicy :)


tak też było w ostatnią niedzielę :)



sobota, 13 sierpnia 2011

Jakiś czas temu...

Jakiś czas temu, kiedy jeszcze miałam więcej wolnego czasu, haftowałam sobie.
Ostatni mój obraz dziergałam gdy byłam jeszcze w ciąży. Teraz znów musi trochę poczekać na skończenie, bo priorytet maja prace domowe (pomiędzy kolejnymi drzemkami Małej ;) )



czwartek, 11 sierpnia 2011

Pierwsze koty za płoty.....

No i nadejszla ta chwila, kiedy wreszcie zebrałam się aby założyć tenże blog :)
Mam tu małego "szkodnika" koło siebie, który (a raczej która) skutecznie mnie rozprasza i odciąga od komputera, ale mam nadzieje, że czasem uda mi się coś tutaj naskrobać.

W zasadzie jeszcze nie zdecydowałam, czego właściwie będzie dotyczył mój blog, ale raczej skłaniać się będę do opisywania drobnych cieszących mnie rzeczy, którymi uwielbiam się otaczać.

Od kiedy sięgam pamięcią, marzyłam o tym by mieć dom w którym zimą jest ciepło i przytulnie. Gdzie w kominku pali się ogień, gdy za oknem trzaska mróz i szaleje zawierucha. Gdzie w czasie srogiej zimy chętnie wraca się zmarzniętym, by otulić się ciepłym pledem z filiżanką gorącej herbaty. By w mojej spiżarni znajdowało się dużo zapasów, każda półka i każdy słoik skrupulatnie opisane.
Te moje marzenia z dzieciństwa trwają do dziś. I chociaż jeszcze nie mam swojego własnego domu, to jednak w każde miejsce mojego pobytu wprowadzam detale, które choć trochę przybliżają go do domu z moich marzeń.

Dzień drugi...

Wow, to już drugi dzień istnienia mojego bloga, a ja nadal mam zapał by go prowadzić :)

Za oknem zimno i pada i zimno i pada, wiec ani wyjść na spacer z Małą, ani na zakupy ;/ Cudną jesień mamy tego lata :) z resztą tutaj pada dość często, ale mogło by być choć trochę cieplej, a tu na termometrze ledwo 14 stopni :/
Dzięki takiej pogodzie, można pobuszować po necie i czasem znajdzie się coś ciekawego.
Ja uwielbiam wygrzebywać schematy do jesiennych i świątecznych ozdób, jakieś nowe wzory haftów lub ciekawe ebooki kulinarne. Dziś np. natknęłam się na książki Lucyny Ćwierciakiewiczowej z początków 20 wieku. W sumie zakupiłam kiedyś kilka reprintów jej książek w antykwariacie, ale mam jakąś dziwną chęć posiadania wszystkich tych pozycji również w wersji elektronicznej, mimo, że i tak zdecydowanie wolę książki w formie materialnej :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...