środa, 17 października 2012

Odsłona trzecia

U mnie wciąż świątecznie. Dopiero zaczynam bożonarodzeniowe zakupy, więc pewnie jeszcze to trochę potrwa :)



sobota, 6 października 2012

Światecznie

Niby dopiero październik, ale z kartkami Bożonarodzeniowymi czas już wystartować, aby zdążyć przed świętami :) Tym bardziej, że moje kartki nie powstają w ciągu jednego dnia, więc tym bardziej czas goni :)

Odsłona pierwsza, zimowa:




sobota, 11 sierpnia 2012

Sezon ogórkowy

Sezon ogórkowy czas zacząć :)
Najlepsze korniszony jakie jadłam w życiu, robi moja mama. Są ostre i twarde takie jak lubię. Lubię też kiszone ogórki, ale kompletnie mi nie wychodzą. Próbowałam na kilku przepisach i z książek i od znajomych, niestety, zawsze robią się takie miękkie i puste w środku. Może ktoś ma jakiś sprawdzony przepis na kiszone i się podzieli?? Ja tymczasem podaję na korniszony:

Ogórki konserwowe

3 miarki wody
1 miarka octu spirytusowego 10%
9 łyżeczek cukru
1-2 łyżeczki soli
liście laurowe
ziele angielskie

Podane składniki razem zagotować. Do wymytych słoików włożyć ząbek czosnku, kawałek chrzanu oraz zielony koper. Ułożyć ściśle ogórki i zalać gorącą zalewą. Zamknięte słoiki wekować od 5-10 minut w zależności od wielkości słoika.
Smacznego.




wtorek, 17 lipca 2012

piątek, 13 lipca 2012

Księga Gości

Już, mogę wrzucić fotki, bo Państwo Młodzi otrzymali prezent.



To mój debiut, więc miałam uzasadnione obawy czy się spodoba. Na szczęście, odetchnęłam z ulgą :)

czwartek, 31 maja 2012

piątek, 25 maja 2012

Jutro Dzień Matki

Karteczki z okazji Dnia Matki powstały już dawno, ale miały być niespodzianką, więc nie pokazywałam.
Dziś dotarły do adresatek ;)

Mąż uznał, że trzeba kartki wysłać w pudełkach, żeby się nie zniszczyły w trakcie drogi .
Zrobiłam więc i pudełka do kartek.


poniedziałek, 7 maja 2012

Pudding czekoladowy

Strasznie nie lubię wyrzucać chleba! Od dzieciństwa mam wpojone, że chleba się nie wyrzuca! Ale co w związku z tym zrobić, gdy zostanie w domu trochę czerstwego chleba??
Obok domu jest stawik z łabędziami, kaczkami i tym podobnym ptactwem, ale gdzieś kiedyś słyszałam, żeby nie karmić ptaków chlebem, bo im szkodzi! Nie karmię więc...
Borykając się z chlebowym dylematem, natknęłam się w TV na program "Nigella gotuje" w którym prezentowała przepis na pudding z czerstwego chleba. Ciężko mi było sobie wyobrazić jak może smakować czerstwy chleb na słodko, ale pokusiłam się o wypróbowanie przepisu i szczerze go polecam.

Pudding czekoladowy

250 g czerstwego chleba
tabliczka mlecznej czekolady
1/2 l mleka
125 ml śmietany kremówki
40 g cukru
3 jajka
2 łyżki rumu lub zapach rumowy
brązowy cukier do posypania

Chleb pokroić w kostki około 2 cm. Jeśli nie jest wystarczająco czerstwy, należy podsuszyć go w piekarniku. Do wysmarowanej tłuszczem formy, wrzucamy kostki chleba oraz pokruszoną w małe kawałki czekoladę. Czekolada powinna rozłożyć się równomiernie pomiędzy kostkami chleba. Pozostałe składniki należy wymieszać trzepaczką i zalać chleb, tak by całość była zanurzona w płynie. Odstawić na 20 minut, aby chleb nasiąknął. Posypać brązowym cukrem i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec około 50 minut w temp. 170 stopni. Pudding najlepiej smakuje na ciepło.


 Smacznego :)

niedziela, 6 maja 2012

Motylki

Kolejna karteczka powstała już kilka dni temu, ale dziś została ukończona - a to za sprawą masy przydasi, którymi wsparła mnie Domcia.
Dzięki Kasiu!!


Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających ;)

wtorek, 1 maja 2012

jest pierwsza

Jest... pierwsza... może niezbyt udana, ale za to ile radości!!!!

Moja pierwsza kartka. Taaa daaaaam!




poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Nowa pasja

Wymyśliłam sobie, że zrobię prezent dla kogoś bliskiego i przyozdobię owy prezent (nie mogę jeszcze zdradzić co to jest), metodą scrapbookingu. Tak też narodziła się we mnie chęć spróbowania się w cardmakingu i scrapbookingu.
Zaczęłam czyytać i czytać, a potem kupooować i kupować.
Na początek nabyłam maszynkę do robienia wykrojników, dzięki której można uzyskać różne papierowe wzorki, kształty, ramki w zależności jakimi szablonami się dysponuje. Szybko okazało się, że wzorów jest masa i baaardzo wiele z nich by się przydało. No i zaczęło się gromadzenie skrapowiska :)


Nawet nie spodziewałam się ile jest rodzajów tuszów i metod ich wykorzystania. Moje pojęcie o nich zatrzymało się na etapie robienia plakatów - czarnym tuszem kreślarskim. Kto by pomyślał, że człowiek taki zacofany :)
Dużym problemem okazał się klej. Ponieważ 99% polskich skraperek używa Magica, miałam problem ze znalezieniem angielskiego odpowiednika (chciałam znaleźć nie tylko dobry klej, ale i równie tani). Mogłabym z braku kleju używać taśmy dwustronnie- klejącej, ale jakoś uparłam się na klej. No i chyba znalazłam wreszcie, tani i mocny Anita's Tacky Glue.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wielka Sobota


Już od rana wielkie przygotowania. Zaczęłam od przygotowania święconki. Jaja umalowałam wczoraj wieczorem.  Na śmierć zapomniałam o zieleninie do koszyczka, a nikomu nie uśmiechało się wyjść na dwór i urwać kawałek czegokolwiek. Tym bardziej, że od rana pada deszcz ;/ No cóż, będzie bez w tym roku.



Na te Święta zrobiłam też drugie ciasto, takie bez pieczenia. W zasadzie to miało być jedyne ciasto, zważywszy na mój magiczny piekarnik. Przepis jest banalnie prosty, zaczerpnięty od mojej szwagierki.

Składniki:

2-3 paczki herbatników
masa krówkowa
krem karpatkowy
śmietana kremówka

W takiej właśnie kolejności, kładziemy warstwami herbatniki - masa krówkowa- herbatniki- masa karpatkowa- herbatniki- ubita kremówka. Odstawić do lodówki, aby herbatniki "naszły". Sposób wykonania banalny, a ciasto z rodzaju : jak się spróbuje to nie można przestać go jeść :)



A tak wygląda zamarynowane mięso, gotowe do pieczenia, jak smakuje dowiem się jutro.

No i Baba, troszkę się przylepiła do foremki, ale i tak jest śliczna:
Wszystkim składam życzenia Zdrowych, Radosnych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w atmosferze ciepła i miłości,a także mokrego Dyngusa.

WESOŁYCH ŚWIĄT!

piątek, 6 kwietnia 2012

Wielki Piątek

Ha, nim się obejrzałam nadeszła Wielkanoc.
W zasadzie, każdemu się wydaje (mnie też się tak wydawało), że jak ktoś nie pracuje, a tylko siedzi w domu z dzieckiem, to ma kuuuupę czasu. I tak właściwie jest, tyle, że tej kupy ni jak nie da się wykorzystać, na cokolwiek co jest nie związane z nasza pociechą :)
Ostatnio jakiś mnie zapał naszedł i chęci (może to Wiosna!), na nauczenie się, spróbowanie kilku nowych rzeczy, tylko ten czaaass. Mam jednak nadzieję, że moje Maleństwo niedługo już będzie dzielić ze mną moje pasje, a przynajmniej, że będzie w stanie zająć się, gdy Mamusia będzie próbować swe siły w rękodziele :) ale do rzeczy, bo o Wielkanocy miało być.
Jakimś dziwnym trafem okazało się, że wszystko mi na ostatnią chwilę zostało, no i dziś dwoiłam się i troiłam, żeby zdążyć ze wszystkim.
Zaczęłam od porządków domowych. Szybko zorientowałam się jednak, że mycie podłóg podczas, gdy Mała buszuje po domu jest syzyfową pracą. Wzięłam się więc za pieczenie.
W zasadzie miałam nie piec nic w te święta, gdyż piekarnik w mojej kuchence jakoś dziwnie działa. A raczej, nie działa jak należy, tak jakby nie dawał odpowiedniej temperatury i ciasta są w środku zazwyczaj surowe. No, ale kurcze, Wielkanoc bez Baby Wielkanocnej!
W niektórych kwestiach jestem tradycjonalistką, więc pomyślałam, raz kozie śmierć, trudno najwyżej się nie uda. Nie przepadam za babami drożdżowymi, ale uwielbiam babkę piaskową mojej Mamy i taką też zrobiłam.





Zdziwienie mnie ogarnęło ogromne, gdy okazało się (próba wykałaczkowa), że babki raczej się upiekły w środku, no, ale któż by się nie upiekł będąc w piekarniku 80 minut!
Myślę, że w normalnym piekarniku, 40 minut to max dla tej babki, a tu przepis:

Babka piaskowa

6 jaj
25 dkg masła
1 szklanka cukru
1 szklanka i 3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 szklanka i 3 łyżki mąki pszennej
4 łyżki oleju
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka octu
tłuszcz, bułka tarta, cukier puder do posypania

Masło ucieramy z cukrem, a następnie z jajkami. Do masy - ciągle ucierając - dodajemy
mąkę ziemniaczaną wymieszaną z pszenną i proszkiem do pieczenia oraz olej i ocet. Otrzymaną gładką masę wlewamy do wysmarowanej tłuszczem i wysypaną bułką tartą formy, pieczemy w średnio nagrzanym piekarniku ok. 40 minut. Jeszcze ciepłą babkę posypujemy cukrem pudrem.
Voilà
Ja zrobiłam lukier, ale jak zwykle mi nie wyszedł. Wszystko wsiąkło do środka ;D
A no i podczas ucierania zważyła mi się masa, ale to chyba nie miało wpływu na efekt końcowy, bo ciasto wyrosło. W niedzielę zobaczymy, czy miało wpływ na smak :) 

Resztę jutro, bo dziś już oczy mi się kleją. 
Mówię zatem DOBRANOC wszystkim, którzy nie czytają mojego bloga :) 

Ps.
Nie mam pojęcia jak wyłączyć to pochylenie liter. Kursywa nie działa ;/




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...